Bieganie Motywacja i Biznes

Widząc ten tytuł zastanawiacie się co ma Bieganie, Motywacja i Biznes wspólnego? Okazuje się że ma i to dużo. Opowiem Wam jak to się zaczęło u mnie. Ponad rok temu miałem 40 lat, spora nadwaga, spowodowana nie dbaniem o siebie przez ostatnie siedem lat. Siedziałem na kanapie, często nic mi się nie chciało, żyłem, jednak wyglądało to raczej jak egzystencja, niż prawdziwe życie człowieka. Urodził się mój syn Leo, wtedy postanowiłem to wszystko zmienić. Było to 18 lipca 2016 roku. Na początku poczytałem o rożnego rodzajach diet i wybrałem dietę Dukana, czyli dietę Białkową. Zaczęły się też spacery z moim psem i siłownia. Było ciężko ze względu że miałem 130 kg wagi, lecz kontynuowałem swoją misję. Miało to być pozbycie się 20 kg nadbagażu. Na początku wpisałem sobie w kalendarzu jaka będzie moja waga na moje urodziny 10 października. Miało to być 110 kg. Wszystko szło dobrze na początku, lecz po kilku tygodniach waga stanęła w miejscu. Wtedy zobaczyłem film motywacyjny Willa Smitha w którym opowiada że do życia potrzebne dwie rzeczy: BIEGANIE i CZYTANIE. Dlaczego bieganie? Ponieważ bieganie wyrabia Twoją osobowość, kiedy już nie masz siły biec, a mały człowieczek w tobie mówi Ci że nie dasz rady i że lepiej żebyś stanął i się poddał, a ty go przezwyciężysz, to za każdym razem stajesz się silniejszy, szybszy, lepszy. Dlaczego czytanie? Ponieważ jeżeli masz jakiś problem, to na pewno ktoś miał taki sam problem przed Tobą i na 100% ktoś napisał o tym w książce, artykule na blogu, na forum, w gazecie. Dlatego warto zacząć szukać swojego rozwiązania w książkach lub wszechobecnym internecie. Tak jest o wiele łatwiej nie trzeba wymyślać koła od nowa.

Z moją motywacją do działania i konsekwęcją było też słabo. Postanowiłem to sprawdzić na sobie, jak to działa. Zacząłęm biegać, 13 września 2016 roku był mój pierwszy bieg. Było to dla mnie bardzo traumatyczne przeżycie. Nigdy nie biegając chciałem biegać jak maratończyk! Wracałem do domu bardzo zmęczony i zniechęcony. Pytałem się siebie, gdzie tu jest przyjemność. Kilka razy było tak samo. Walczyłem z moim małym JA, lecz fizycznie moje ciało odmawiało posłuszeństwa. Za radą Willa Smitha postanowiłem poczytać na ten temat. I wtedy odkryłem że biegam za szybko, za często, bez rozgrzewki. Po prostu złe. Skorygowałem to i stał się cud. Co ternning robiłem coraz większe dystanse. Wtedy odkryłem że przebiegam dystanse dalsze niż do tej pory chodziłem. Po okresie trzech miesięcy od startu mojej przygody z odchudzaniem, schudłem około 20 kg, a po dwóch miesiącach regularnego biegania zaliczyłem swój pierwszy bieg na 10 kilometrów. Oczywiście zawsze się pobijałem w działaniu i robiłem coś więcej niż sobie ustaliłem, w wyniku czego zrobiłem 11 km. Wtedy sobie powiedziałem: nie ma rzeczy nie możliwych do zrobienia. Zacząłem wierzyć w siebie.

Bieganie stało się moim stylem życia. Powoduje że mogę się wyciszyć, wszystkie złe myśli odchodzą, mogę sobie zaplanować dobrze dzień, wykonuję wszystko co jest zaplanowane bez problemu, ponieważ mam więcej energii. Przekłada się to też na moje życie rodzinne i pracę. Ponieważ jestem szczęśliwy, ludzie wokół mnie też są szczęśliwi, zauważyli znaczącą poprawę. Relacje z Martą, moją partnerką życiową i synem są rewelacyjne. Często się śmiejemy, spędzamy ze sobą dużo czasu, jest zabawa, są rozmowy i wyjazdy poza miasto. W mojej pracy mniej się mecze, jestem bardziej konsekwentny w działaniu, podejmuje szybsze i lepsze decyzje. Przekłada się to też że wiąże pasje jakim jest beganie z moją pracą. Jest takie powiedzenie że jeżeli twoja praca jest twoją pasją to oznacza że tak na prawdę nie pracujesz.

Interesowałem się dodatkowo jak wydostać się z wyścigu szczurów i zacząć zarabiać w internecie w sposób inny niż w normalnej pracy po 8-10 godzin dziennie. Miałem biznes który już rozwijałem jakieś cztery lata. Było w miarę dobrze, lecz długi czas poświęcany na ten rodzaj pracy, wspólnik który mnie nie rozumiał i brak zainteresowania takim sposobem zarobku zniechęciły mnie i zostawiłem to za sobą. Było to w lutym 2017 roku. Gdyby nie bieganie i rozwój osobisty, moja rodzina i prawdziwi przjaciele, dalej był bym w strefie komfortu. Postanowiłem być wolnym człowiekiem. Nie tylko dla siebie, dla rodziny, a przede wszystkim dla mojego małego synka. Dążę cały czas do tego i wiem że jest warte to tego co robię teraz. Czekaliśmy na Leo bardzo długo, mam teraz 41 lat i już dużo czasu mi przeleciało, nie wiadomo na co.

Teraz konkretnie skupami się na moich celach i wiem że w odpowiednim momencie, jeżeli będę konsekwentny w działaniu to przyniesie mi odpowiednie korzyści. Czas i tak leci, więc warto się poświęcić teraz, spiąć na prawdę krótko, dużo pracując nad sobą, swoim rozwojem osobistym, duchowym i fizycznym. To wróci mi się stokrotnie. Konsekwencje w dążeniu do celu daje mi bieganie, jeżeli nawet jest coś nie możliwe teraz dla mnie, przypominam sobie mój pierwszy bieg na dziesięć kilometrów. Dwa miesiące wcześniej było to dla mnie nie do pomyślenia, lecz małymi krokami i konsekwencją w działaniu, treningiem nad swoim ciałem i duchem dokonałem tego. Wiem teraz że nie możliwe, staje się możliwe. Dało mi to bieganie i nie chce tego zmieniać. Codziennie odkrywam w bieganiu coś nowego, coś niesamowitego. Każdy powinien tego doświadczyć, żeby się przekonać jaka jest moc w tak prostej czynność jaką jest bieganie. Bieganie hartuje człowieka tak jak stal hartuje ogień. Bez dwóch zdań, będę się trzymał tego rękami i nogami. Chcesz sie dowiedziec więcej, co poniedziałek organizuje webinary, robie dużo liveów na ten temat, udzielam sie na Facebooku. Dziele się ze swiatem tymi informacjami, taka mam misje do wykonania.